Samo życie, które osładzają mi śliwki w czekoladzie:
RSS
sobota, 11 kwietnia 2009

Sobota imienny kota - coś w tym jest, Mój futrzasty szalał dziś od 4.15. Dał mi usnąć po 8 (dobre i to), więc skwapliwie wykorzystałam darowany mi czas. Pobudka nastąpiła kilka godzin później, bo kot czuł się samotny i usilnie domagał się  drapania od brodą i po 4 literach.  Obecnie tenże zwierzak gania po całym domu i próbuje złapać jakiegoś owada, ale coś marnie mu idzie, więc zawodzi z żalu i skarży się donośnie patrząc na mnie z odpowiednim wyrzutem. (Sory stary, ja cię polować nie nauczę). Ale nie  o tym miało być.

            Korzystając z nadmiaru wolnego czasu odpaliłam Diablo 2, żeby przynajmniej wirtualnie komuś tyłek skopać (a  nawet wiele  potworzastych tyłków). Postać tworzona od podszewki, więc różnie  mi szło. Przy 3 podejściu do unicestwienia Andariel (szit - pierwszy poziom), szlag mnie trafił i w ramach rozluźnienia postanowiłam, napić się piwa i przegryźć korbaczkiem.. Jakież było moje rozczarowanie kiedy okazało się, że jedyne piwo jakie mam na składzie jest ... bezalkoholowe.

             Siedzę więc jak ta ofiara,  ciamkam wędzony ser i popijam tym bezalkoholowym.

PS. Wesołych zajączków dla Wszystkich!
23:18, mistelle
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 kwietnia 2009
I znowu to samo

Święta coraz bliżej. Znowu siedzę w domu. Sama.

Co prawda mam kota i paschę, tylko co z tego? Zapomniałam, mam jeszcze moją chorobę, która dała mi tydzień zwolnienia lekarskiego, jupi!

Sąsiedzi z klatki obok już świętują, siedzą na składanych krzesełkach przed kamienicą i piją najtańsze piwo i wiśniówkę (jak szaleć to szaleć, co?).

Ojciec rodziny z mieszkania dwa piętra wyżej ledwo dziś schodził po schodach, tak radośnie mu dziś. Czerwona nalana twarz była tego żywym dowodem. Ciekawe czy rodzinnie wrzeszczeć na siebie z radości zaczną pod wieczór czy dopiero w nocy?

Dostałam też pierwsze życzenia: od sieci komórkowej, od klientów. Jak miło być na liście: wyślij do wszystkich.

 To co? Chyba czas zacząć świętować, tylko składanego krzesełka nie mam...

Chciałeś szumieć jak drzewo
gnać po niebie jak młody wiatr
dzisiaj nisko jest niebo
że aż musisz się schylać

Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak

Jeśli zrobiłeś błąd
to cię młodość rozgrzeszy
jeśli przestałeś już wierzyć w to
życie uczy nadziei

Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak 

Kayah - Wiosna przyjdzie i tak

17:47, mistelle
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 marca 2009
W szybkę drapany wpis

Wpis dedykuje mojemu ostro zakręconemu kotu, którego ulubioną czynnościa jest drapanie  w szyby (ale tylko i wyłącznie gdy ja:

a) siedzę przy komputerze

b) uczę się  lub czytam

b) śpię

Zgrzyt pazurów o szkło doprowadza mnie do białej gorączki i mam ochotę draniowi wyrwać to i owo, on natomias jest niewzruszony na moje prośby i groźby, nie straszny mu też sprywskiwacz. Akt drapania połączony był również z wieszaniem się  na metalowych  żaluzjach - efekt jazdot i zgrzyt - upiorne, szczególnie o 3-4 rano. 

Żaluzje zdjęłam i zastąpiłam materiałowymi roletami rzymskimi (bo okna muszę jakoś przysłonić z racji różnych), owszem, metalowego zrzytu nie ma, jest  bawełniany, ale to i tak o niebo lepsze;)  Natomiast drapanie szyb się nasiliło, bo kocurro uzyskał szerszy dostęp do nich. 

Dziś w akcji desperacji przykleiłam rolety do ramy taśmą. Zgrzyt pazurów po szkle był zbyt nieznośny. 

Chyba mi odbija,  tak jak kotu.

Miauuu...

22:49, mistelle
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 grudnia 2008
Ciut antyświątecznie

Atmosfera u mnie przednia, typowo świąteczna, czyli leniwa i z tej świąteczności to byłoby na  tyle;)

Chinki brak, bo kot ją spacyfikował tuż po wyjściu z  kartonu. Z racji tego, że przewidywałam jak zareaguje, wyciągnęłam sztuczną i  nabyłam słomiane ozdoby. Kot dostał głupawki, rzucił się na choinkę i na nic zdało się moja psikanie i odganianie. Po 5 próbach zawieszenia czegokolwiek szlag mnie trafił, więc ją schowałam i to by było na tyle w kwestii choinki.

Aspekt rodzinny też szlag trafił, bo mój TŻ (to podobno bardzo popularny zwrot, więc jestem tredny i też używam;) jest daleko, daleko u swojej rodziny, a ja pozostałam w Wawie, żeby Wigilię spędzić ze swoją  i to chyba był najgorszy wybór z możliwych. Tradycyjnie wszyscy byli dla siebie tacy mili, że jadem sączącym się z ust wybiliby populację średniej wielkości  miasta. Miooodzio.

Dziś pierwszy dzień Świąt ( a raczej jego końcówka). Spędziłam go na kultywowaniu antyświątecznej atmosfery. Z rana uraczyłam się tym co było w lodówce (parówki i ser;), zapiłam herbatką imitującą grzańca i wtopiłam się w fotel, by przepuszczać czas przed komputerem i  grą przygodową. W między czasie zrobiłam sałatkę owocową. Dużo jej, bo zwykle było sporo osób do konsumpcji. W tym roku gości brak, więc obawiam się, że się zmarnuje, bo nie sądzę, żebym dała radę tyle wchłonąć.

Opcja obiad: hiszpańska zupa pomidorowa z ryżem - hmm, iście świąteczne danie, nie ma co;)

Żeby było przyjemniej słucham radia kolor i ganiam się z kotem.

Kocham Święta, a Wy?

Ho, ho ho, Wasza Mistelle

23:19, mistelle
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 grudnia 2008
Wkręcanie szefa, czyli jak zasłużyć na podniżkę

Kilka słów wstępu - pracę swoją lubię, (choć czasem klienci mnie wpieniają;) szefów swoich lubię bardzo (jesteśmy na bardzo kumplowskiej stopie, bo biuro jest aż 5 osobowe).

Tematyką pracy zajmować się nie będziemy, bo potrzeby takiej nie ma. Istotne jest jednak to, że wszyscy jesteśmy młodzi i czasem głupie pomysły nas się trzymają.  Na porządku dziennym jest wzajemnie docinanie, wkęcanie i robienie kawałów. Do norm należy dzwonienie szefa udającego klienta chcącego czegoś iście absurdalnego, czy wynoszenie kurtek do toalety. ( tak, tak, wiem, dzieci z nas, ale dobrze nam z tym;)

Dziś przyszedł czas na mnie - wyszłam po "coś na ząb" i zobaczyłam, że szefostwo zaparkowało po biurem nowym samochodem. Tuż za nimi właśnie parkował wielki samochód dostawczy, więc temat wkrętu sam się nawinął. Wróciłam do biura i kamiennym głosem oznajmiłam, że dostawczy właśnie im zderzak przytarł, bo miał problemy z zaparkowaniem (norma na tej ulicy, bo jest wąsko). Takiej miny szefów to dawno nie widziałam. Jak mówią w pewnej reklamie: bezcenne:)

Summa summarum, oznajmiono mi podniżkę i zemstę w najbliższym czasie;] Strach się bać. ;]

 

22:16, mistelle
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 listopada 2008
Do me a favour, break my nose

"It's these times that it tends,
The start to breaking up, to start to fall apart
Oh! hold on to your heart." *

Fatalnie, teraz zamiast notek będę wrzucać tekst jakiejś piosenki, bo lepiej będzie oddawać co czuję, obłęd. Albo głupieję z wiekiem.

Wściekam się na siebie, bo nie umiem w słowach ująć o co tak na prawdę mi chodzi. Nie umiem w jasny sposób wyłuszczyć co mi nie pasuje i jeśli tego nie zrobię, to szlag wszystko trafi.

"Curiousity becomes a heavy load,
Too heavy to hold, too heavy to hold.
Curiousity becomes a heavy load,
Too heavy to hold, will force you to be cold."*

Im głębiej brnę tym jest mi trudniej.  Pokręcone to wszystko okrutnie.

"Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!"*

Biję się z myślami czy mam prawo być egoistką i żądać czegoś tylko dla siebie, czy jednak jak kocham to mam iść na wszelkie możliwe ustępstwa, które skopią mi życie i utrudnią je do granić, a jemu będzie łatwiej? Czy życie dwojga ludzi opiera się tylko na ustępstwach dla jednej osoby czy dla obojga? A może obydwie strony powinny być egoistyczne?

Czuję się jak Alicja w krainie czarów, wszystko się zmiejsza albo powiększa, oddala albo przybiliża. A ja ganiam jak kretynka za króliczkiem, który u mnie nazywa się szczęście. Czy szczęście da się złapać? Czy powinnam odpuścić i zamiast gonić, poczekać spokojnie aż samo do mnie przykica? A może powinna pójść na łatwiznę, czyli zwiać i poczekać nacoś innego mniej problematycznego?

Znajomi mówią, przestań być matką Teresą, zajmij się własnym życiem. A ja już zgubiłam się gdzie jest moje życie, gdzie nasze wspólne. Jak wyprostować sprawy, które nie dotyczą mnie bezpośrednio, ale dotyczą nas jako związku? Jak powiedzieć osobie, którą się kocha, że chce się czegoś tylko dla siebie, bo teraz jest się nieszczęśliwym? Jak do jasnej cholery?

"And do me a favour, and ask if you need some help!
He said, do me a favour and stop flattering yourself!
How to tear apart the ties that bind, perhaps fuck off, might be too kind,
Perhaps fuck off, might be too kind"*

*Arctic Monkeys - Do Me A Favour

23:46, mistelle
Link Komentarze (1) »
niedziela, 09 listopada 2008
Żarciki jesienne

Jesień przyszła i włączyła mi się opcja jeść. Co prawda nikt mi nie wierzy, że ciągle jem i  ciągle głodna jestem, ale trudno, taka ma natura, że należę do tych chuderlawych.

W pracy szefowa uskuteczniała rozdawnictwo ciasteczek owsianych, więc nie omieszkałam skorzytać.

- Komu - zagadnęła szefowa

- Mi,mi, głodnam na jesień -odrzekłam ja

- E tam, albo ci się okres zbliża, albo w ciąży jesteś - skwitowała

- Się okaże - odparłam radośnie szamiąc ciasteczko

Pogięło mnie chyba. ;] Ale i tak wiem, że to na jesień. Gromadzę zapasy jak chomik.

 

01:07, mistelle
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 listopada 2008
Ja do Ciebie - z pracy

Ha, wypędziłam ostatnią duszę z pracy, szefostwo samo wybyło, więc teraz siedzę sobie sama, cicho, pusto, z lapika gra to radyjko, normalnie jest cudnie. Brakuje tylko grzenego wina, ale kto wie, może kiedyś;]

Zdecydowanie lepiej mi się dziś pracuje jak ich nie ma, mogę się skupić na pisaniu, nikt mi nie ryczy (ze śmiechu;) nad głową, nie zmienia ani nie narzuca muzyki. Bosko, bosko. Ale i tak wiem, że nie długo zacznę tęsknić za tymi oszołomami. Ale wtedy pójde do odmu:D

Tymczasem powracam do pracy twFórczej.

Bye! 

15:43, mistelle
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 listopada 2008
O co kaman?

Czy wam też odbija w czasie jesieni? Spadki formy, wahania nastroju i inne pierdoły, deprecha jesienna znaczy się?

Dopadła mnie cichaczem i puścić nie chce. Palec samoczynnie włącza Frou Frou, kot wpycha się w ramiona, a herbata leje strumieniami (to z plusów). Z minusów - notorycznie przysypiam do pracy, nie mam siły ani chęci ruszyć czterech liter gdziekolwiek poza łóżkiem i okolicami grzejnika, mimo, że cierpię na brak towarzystwa. Odżywiam się jakoś tak irracjonalnie i ogólnie jestem na nie do wszystkiego.

Ludzie mi bliscy są albo poza granicami kraju, albo na drugim końcu Polski i deprecha przypomina mi o tym fakcie bardzo regularnie. Tak, moja deprecha ma już realny kształt. Siedzi taka szaro-bura, (nie mylić z kotem, on rudzieje) skołtuniona w rogu pokoju i od czasu do czasu podnosi tabliczkę z hasłem: teraz ci smutno, teraz ci źle, teraz nie masz na nic ochoty. I za cholerę nie chce zdzira sobie pójść. Próbowałam światłem ją, ale założyła okulary i wywaliła jęzor za znak gdzie to ma. Chyba potrzebna mi grupa wsparcia, coś z serii pogromcy deprechy. Ma ktoś telefon może?

23:25, mistelle
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 października 2008
Woooohaaaa

Powrót 14 latki, czyli słucham sobie pop punkowego zespołu Paramore i jak tak dalej pójdzie to kupię sobie emo skarpetki w paski:D

 Zmieniłam sobie edytor tesktów, bo dawno nie patrzyłam co ciekawego się w bloxie  zmieniło i dopiero teraz odkryłam, że dano mi zdecydowanie wygodniejsze narzędzia do pisanie (hehe, blondynka). W pracy działam na podobnym, więc aż mi się raźniej na duszy zrobiło.

Poza tym od niedawna  po moim mieszkaniu biega...kot;] W sumie biega to mało powiedziane, on porusza się z prędkością światła odbijając się od mebli i ścian. Wybaczam mu, młody jest nie wie co czyni. Przez większość czasu mam ochotę wystawić go za okno i poczekać, aż gdzieś się ulotni ten nadmiar energii. Szczególnie mocno proszą o to moje podrapane ręce oraz pogryziony nos i broda. Ech, ale zemsta przyjdzie za kilka miesięcy, hehehe, cienko będzie wtedy śpiewał:D

Tymczasem śpieszę wymęczyć kociambra zanim pójdę spać, inaczej mam gwarancję, że zrobi mi pobudkę w środku nocy strzelając mnie z łapy po twarzy, gryząc w nos i mrucząc przy tym z uciechy. Wredna menda... Ale i tak go lubię;)

22:55, mistelle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 września 2008
Tęczowy most
Wrzesień rozpoczął się dla mnie bardzo smutno. Przed wyjazdem na urlop znowu wróciły psie problemy z krwotokami z zębów, dostał silny antybiotyk. Po powrocie z wakacji okazało się, że psina czuje się gorzej. Stracił apetyt i miał coraz mniej siły. Pojechaliśmy do weta - orzekła, że to zapalenia gardła, ale w tym przypadku nawet głupi stan zapalny może być fatalny w skutkach (cholerny nowotwór!). Dostał zastrzyki. Dwa dni później było coraz gorzej - krwotok z układu pokarmowego, wymioty. Lecimy do kliniki. Pani wet podaje kroplówkę i środki przeciwkrwotoczne i przeciwwymiotne, jednak wspomina, że jeśli wymioty nie ustaną trzeba będzie pomyśleć o tym, o czym starałam się zapomnieć przez prawie 3 lata. Wróciliśmy do domu. To była tragiczna noc. Zamiast poprawy, pogorszenie stanu i nowe dolegliwości. Serce miałam pokrojone na kawałki tępą żyletką. Widziałam jak bardzo cierpi mój ukochany zwierz, jak nie ma siły się podnieść i jak  upada gdy jednak mu się uda. Widziałam te przerażone smutne oczy i wiedziałam, że to koniec. I tak cholernie było mi źle.

Zasnął w moich ramionach na swoim ukochanym kocyku, a ja ryczałam i przepraszałam go za swoją decyzję pomimo tego, że nie było już szans i tylko skracałam jego ból i cierpienie. Ile ja bym dała za to, żeby mógł spokojnie odejść w czasie snu.

Dziękuję Ci psinko, że spędziliśmy razem tyle lat, dziękuję za wszystkie radości i smutki. Dziękuję za to, że byłeś moim przyjacielem. Zawsze będziesz w moim sercu.



22:54, mistelle
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 lipca 2008
Bo to zła bestia była
Parafrazyując słynne zdanie...
Pies strzela fochy i to nie byle jakie. Ciągle mu coś nie pasuje, a to jedzenia za mało, a to za wczesnie/ za późno na spacer wychodzi, a to za ciepło/ za zmino w domu, a to państwo sobie idą i go nie biorą. Ogólnie foch za fochem i fochem pogania.
Czym się objawia psie fochowanie? Ano siusianiem. W kuchni, w pokoju, w przedpokoj, ewentualnie ostentacjnym brudzeniem w inny, wiadomy sposób na dywaniki (a posiadam ich całe 4 i były kupowane specjanie dla niego, żeby się  dziad rudy nie ślizgał na panelach) i bezczelnym zawijaniem sprawy w rulonik. Bestia jest tym bardziej bezczelna, że jeszcze większą frajdę jej sprawia ją na tym przyłapuje, bo wtedy kończy i zmyka jak najdalej ode mnie by po chwili wrócić i udawać, że przecież nic nie zrobiła.
Kombinuje na wszelkie możliwe sposoby jakby temu zaradzic, ale chwilowo bez efektów. Ciemność widzę, ciemność.
Psy na starość też dziwaczeją. Niestety.
23:11, mistelle
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 kwietnia 2008
Pielęgniarka etatowa
To były ekstremalne tygodnie, w pracy szaleństwo, bo więcej roboty (wdrażam się, wdrażam:) w domu - przeprowadzka na hura, kłopoty z przewiezieniem mebli (nawet nie sądziłam, że peugeot 307 jest taki pojemny:)

Potem po kolei chorwał mój Dżej, pies i 2/3 mojej rodziny (a posiadam całe 3 osoby, jeśli patrzeć na tą najbliższą). Na dodatek nie pikusie tylko same hardcory. Powoli jakoś wychodzą na prostą z tym zdrowiem, ale średnio ciekawie było.

Zmiany opartunków, zastrzyki, kroplówki to była ostatnio norma. Gotowanie dietetycznego jedzonka też.

I pomyśleć, ze chciałam iść kiedyś na medycynę. Jak widać logopedia wystraczyła;)

Pozdrawiam serdecznie z nowej dzielnicy - oswajam się powoli.


15:13, mistelle
Link Komentarze (2) »
Na tym terenie przez 24 godziny toczy się gra
Wstępem: Cała Góra Barwinków - 24 godziny


Na tym terenie przez 24 dnia godziny - toczy się gra, toczy się gra
Tysiące oczu obserwują każdy rodzaj wszystkich okien i bram,
W tej dzielnicy rządzi strach - więc lepiej zacznij się bać
Wiesz dobrze, że w tej okolicy nic dobrego się nie może stać
Tej kwadratury bohaterów walczą do ostatniej krwi, do ostatniej krwi
To nie jest miejsce dla mięczaków i frajerów, więc pomyśl czy to nie jesteś Ty,
W tej dzielnicy rządzi strach - więc lepiej zacznij się bać
Jeszcze nic złego się nie stało, jeszcze cało możesz wynieść kark

Na tym terenie przez 24 godziny
Toczy się gra, toczy się gra
Na tym terenie przez 24 godziny
Toczy się gra, toczy się gra!

Ja dobrze wiem, że to nie sen, to szara rzeczywistość,
Tu w jednej chwili musisz postawić na szali wszystko,
Jeśli nie masz twardych mięśni - miej szybkie nogi,
Tu najpierw biją, potem pytają - o co chodzi,
To ostatnie ostrzeżenie, innych już nie będzie,
Dobrze tam, gdzie nas nie ma - czyli w tym wypadku wszędzie
To ostatnie ostrzeżenie man, bo tu toczy się gra, toczy się gra...

Na tym terenie przez 24 godziny,
Toczy się gra, toczy się gra
Na tym terenie przez 24 godziny
Toczy się gra, toczy się gra!

Rozwinięciem: mam nowe lokum, okolica jest git!

00:36, mistelle
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 lutego 2008
Lecę dalej, czyli niech mi ktoś wynajmie mieszkanie;)
Pierwszą przeprowadzkę mam juz za sobą, czas na kolejną.
Okazało się, że moja wspólokatorka raczej do czepliwych należy, a ja nie po to się z domu wyprowadzałam, żeby znowu walczyć o wszystko we własnym mieszkanku, więc pora wiać.
Pora jak pora, ale żeby jeszcze tak łatwo był mieszkanie znaleźć, a tu przysłowiowa dupa, bo nic nie ma, a jak już się pojawi to jest taki tabun ludzi, że mieszkanie znika w ciągu 10 minut - katastrofa.
Do tego ja sobie jeszcze uwidziałam, że chce mieszkanie samodzielne, bo na chwilę obecna mam dość "docierania się z innymi", najlepiej  w bloku z windą (bo tachanie psa po schodach do najcudownijszych nie należy) i najlepiej blisko Ursynowa, Mokotowa - czyli szukaj wiatru w polu. Gdybym miała 2 tysiące to no problem, ale nie mam, więc bardzo czarno to widzę. Dead line: 14 marca, hahaha, powodzenia życze sama sobie:))

15:24, mistelle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 stycznia 2008
Ból zatok oddam, całkiem za darmo
Jak w tytule, dorzucę też katar i temperaturę. Taki pakiet chorobowy. Ktoś reflektuje? Dziesięć dni razem, to stanowczo za długo. Oddam bez żalu.

Serio dosyć mam już chorowania, przypałętało się draństwo i puścić nie chce. Jak już myślę, że jest lepiej, to atakuje mnie znienacka dzikim bólem głowy i temperaturą. I weź tu człowieku pracuj, jak praca umysłowa...

Dorobiłam się zasłonek:D Śliczne zielono - złote, z grubego, miłego czegoś (nie wiem, co to za tkanina). Znajoma mama miała nadmiar materiału, który po obszyciu został mi sprezentowany na Gwiazdkę własnie jako zasłonki. Prezent był iście spontaniczny i może dlatego sprawił mi tyle radości.

Poza tym gdzieś mi umknął cały grudzień i 3/4 stycznia. Na dokładkę od 3 dni leje bez ustanku, co w styczniu powoduje, przynajmniej u mnie, dperesję jesienną;) Jestem ospała (pies też), łażę po domu omotana szalem i zastanawiam się skąd wytrzasnąć jeszcze coś słodkiego. Właśnie konsumuję krówkę (czyli skondensowane mleko z puszki po dwóch godzinach gotowania) i zastanawiam się na ile mi starczy...

00:14, mistelle
Link Komentarze (1) »
środa, 28 listopada 2007
Kup pani zasłonki
Z racji przeprowadzki stałam się posiadaczką pięknego okna 3 na 2,8 i tu zaczynają się schody, bo żeby kupić zasłonki na takowe okno (przy ograniczonym budżecie) to trzeba mieć szczęście głupiego.
Jako, że należe do osiołków to sobie umyśliłam, że na zimę chcę takie grubsze, bo będą chłodek wiejący od okna zatrzymywać, poza tym całość wnętrza jest taka hmm, toporniejsza, więc jak powieszę w oknie jakiś tiulik czy inne zwiewne cudo, to się gryzło będzie i będzie kicz zamiast przytulności.
Podejście numer jeden: sklep z materiałami wszelakimi
Popełzłam, naoglądałam się pieknych materiałów i wyszłam, bo jak policzyłam ile mi potrzeba razy cena za metr, to mnie wgniotło w podłogę. Odpada.
Podejście numer dwa: luk po sklepach w poszukiwaniu gotowych
Jak już ładne były to minimum dwie stówki (jeszcze z księżyca nie spadłam), bo reszta tandetna straszna a i tak droga.
Podejście numer trzy: rekonesans po znajomych lumpeksach
Niby coś, ale nic, bo jak się okazuje wszystko się teraz z Anglii sporwadza, a oni tak tylko krótkie zasłonki i firanki mają, a mi to tak potrzebne, że... że hej ;)
Podejście numer cztery: allegro,e-bay, gumtree
Ze smutkiem stwierdzam, że to samo co w lumpeksach, wszystko z Anglii i max 1,80 długości
Czekam na cud, ewentualnie premię świąteczną ;)

20:02, mistelle
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 listopada 2007
Łapki zmarzły...
Siedzę sobie w domku i próbuję pracować, ale coś mi ciężko idzie, bo od okna wieje jak sto choler i zamiast palcy mam sople lodu. A uszczelka leży i łypie na mnie żałośnie, tylko, że na opakowaniu napisali, żeby montować ją w temperaturze powyżej 5 stopni,a za oknem to jest -1 i nie wiem, czy montować czy nie.
Szukam sponsora na nowe okna, kotś chętny? ;)
Powoli aklimatyzuję się w nowym miejscu, to moja pierwsza i ponoć najwżniejsza wyprowadzka. Do szczęścia brakuje mi właśnie tych szczelniejszych okien i zasłonek. Chciałam sobie nabyć takowe, ale jak sobie poobliczałam ile potrzebuję materiału, to stwierdziłam, że chwilowo mnie nie stać. To taki mały minus mieszkania w starym budownictwie...;)

12:34, mistelle
Link Komentarze (4) »
czwartek, 08 listopada 2007
Na walizach
Jak zwykle się obijałam i nic nie pisałam,  kajam się, szukam włosienicy i idę do sklepu po groch (tak do klęczenia;)
Nowości u mnie (w skrócie):
- wyprowadziłam się z domu ( chwilowo mieszkam w miejscu przejściowym, ale po weekendzie powinnam już być na swoim - wynajętym of kors:)
- pracę zmieniłam, zdecydowanie na plus :D
- miłość się do mnie przypałętała (o,jaaaaa;)
- pies jest złośliwy i mści się na mnie za przeprowadzkę - a to już chyba powinno być w kategorii standard...

W sumie -  wszystko mi się na głowę zwaliło w jednej chwili i nieco mnie ogłuszyło.  Jednak wyprowadzka to było najlepsze co mogłam zrobić- teraz muszę sobie poradzić, ale mam grupę wsparcia, więc nie powinno być tak tragicznie;]
 
13:19, mistelle
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 czerwca 2007
Powroty
Jak wiadomo powroty bywają ciężkie, szczególnie po tak gługiej przerwie, ale ciągnie mnie, więc wróciłam. Zobaczymy czy tylko jednorazowo, czy znowu będę mieć wenę. Ciągle się u mnie zmienia, jak w kalejdoskopie, raz na górze, raz na dole. Czekam na unormowanie;D
Muzyka tego tygodnia: Imogen Heap
01:50, mistelle
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7